|
Blog > Komentarze do wpisu
SztafetaTierralatina przekazał mi pałeczkę (wiem, brzmi to dość dwuznacznie), więc ją przejmuję i gnam z całych sił naprzód. Co prawda ostatnia sztafeta, w której brałem udział w szkole podstawowej, zakończyła się dla mnie bolesnym wyrżnięciem tak zwanym ryjem w tak zwany tartan (UPDATE. W rzeczywistości tartan był chyba raczej żużlem), ale co tam, ja się szybko nie zrażam. Tym bardziej, że ta sztafeta jest wirtualna, nie ma tartanu i nauczyciel od WF-u nie drze się z boku: "dawaj, dawaj!". Więc przystępuję do dzieła. Pojawiają się tu i tam plotki, że to wszystko marketingowa ściema, ale dobra, nie w takich marketingowych ściemach brało się udział. Tym bardziej, że ściema zahaczyła już o Katar, Sajgon i wspomnianą na początku Amerykę Łacińską. A rzecz cała dotyczy książek. No to lu: 1. O jakiej porze dnia czytasz najchętniej? Faza trwa jakieś cztery dni, a po niej następują jakieś inne fazy: faza grania w Pro Evolution Soccer, faza picia alkoholu, faza depresji, faza twórcza, itepe. W każdym razie po jakichs dwóch tygodniach faza czytania znów powraca. To jeśli chodzi o książki. Bo gazety, strony www, blogi i tak dalej, czytam codziennie - w tym przypadku intensyfikacja czytania przypada na pory wieczorne i nocne. Lubie też książki eseistyczne, o ile ich autorzy nie są pozbawieni poczucia humoru i rozumieją, że czytanie przez kilkaset stron wielokrotnie złożonych zdań o pułapkach współczesnego kapitalizmu, kultury masowej i szynki ogonowej to nie forma wyrafinowanego seansu sadomasochistycznego, więc dobrze układać te zdania z pewnym polotem i przymrużeniem oka od czasu do czasu. Ok, to teraz nadszedł moment, na najtrudniejsze zadanie w sztafecie, czyli przekazanie pałeczki dalej. Bo nie ma nic głupszego, niż biec z wywieszonym jęzorem, dzierżąc w ręku pałeczkę, której nikt nie chce przejąć. Dlatego dokonuję wyboru bezpiecznego i przekazuję ją ekstrawertycznej polonistce rezydującej w Afryce (która nie dość, że czyta, to jeszcze pisze książki) oraz irytującej doktorantce prowadzącej blog, przy którym Bridget Jones spierdala na drzewo ze wstydu. Serio. To do dzieła dziewczyny. niedziela, 09 listopada 2008, czerwoneiczarne
TrackBack
Komentarze
2008/11/09 02:06:27
PS. Ach... I musiales chodzic do jakiejs wypasionej szkoly podstawowej (tudiez zagranicznej). Ja w podstawowce (i liceum) tartanu na oczy nie widzialem. Biegalismy po zuzlu. :)
2008/11/09 02:10:23
Czytanie na sedesie wydaje mi się dość niehigieniczne ;) książki, którą czytałbym na sedesie nie mógłbym już czytać nigdzie indziej.
trackback / link już poprawiłem. wiesz co, może to był i żużel, ja za bardzo nie rozróżniam. Bo tartan nie jest sypki? :) natomiast w szkole chodziliśmy latem na WF na miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji, gdzie był stadion i bieżnia, no i chyba żużel. tak na pewno żużel 2008/11/09 11:40:02
lepiej byc irutyjaca doktorantka czy łysym bucem?
pozdrawiam i melduje, ze wypelnilam i dalam dalej 2008/11/09 15:50:06
wybralbym lysego buca, ale nie wiem, czy nie jestem czasem stronniczy w tym wyborze ;)
|
|
Ale warto bylo zadac Tobie te pytania. Trzy z wymienionych przez Ciebie tytulow juz zapisalem w dlugiej liscie pod tytulem "Do kupienia".
PS. Zalinkowales trackbackiem. To nie dziala. Linkuje sie linkiem, a trackback wkleja w odpowiednia rubryke pod edytowana notka. :)